Jemy w Łodzi - restauracje w Łodzi, opinie, recenzje, wydarzenia

You are here:
Today isponiedziałek,19sierpień,2019

MEG MU – nasze spotkanie z kuchnią Afryki

Share

MEG MU

Nawet, jeśli kurczak i ryba z ryżem nie brzmią zbyt egzotycznie, poszukiwaczy oryginalnych smaków skusić może wino z palmy czy zupa z suszoną rybą.

Niedawno OFF Piotrkowska wzbogaciła się o kolejny lokal, czyli afrykańską restaurację MEG MU. Fajnie, że każde miejsce utrzymane jest w innym klimacie – po ascetycznym Tari Bari mamy więc kolorowe ściany, palmę i huśtawki przy barze. W wystroju nie rozumiem tylko jednej rzeczy – najlepszą część sali zajmuje ekspozycja mebli, oryginalnych, aczkolwiek niedostępnych dla gości. Ogrodzona łańcuszkiem ekskluzywna kanapa kusi, a obsługa dzielnie walczy z kolejnymi osobami, które zachciałyby zapaść się w miękkości jej poduch.

Ponieważ wspominana ekspozycja jest słusznych rozmiarów, goście pomieścić muszą się przy chyba pięciu niewielkich stolikach. Karta też jest niewielka, ale jeśli będzie regularnie zmieniana nie będę się czepiać. Niestety wieczorową porą zabrakło już dania dnia (a szkoda, bo zupa z suszoną rybą brzmiała zachęcająco), zdecydowaliśmy się więc na trzy dania główne i deser w postaci zachwalanych przez znajomych bananowych pączuszków z masłem orzechowym.

MEG MU menu

Wybór padł na kurczaka w sosie z warzywami, smażoną rybę z sosem i smażonym, afrykańskim bananem oraz wołowinę w sosie szpinakowym z afrykańskimi ziemniakami. Jednogłośnie królową wieczoru została ryba, choć i inne dania przypadły do gustu współbiesiadnikom (zaskoczyła nas nieco forma wołowiny, która podawana jest w postaci gulaszu). Jedzenie MEG MU określę jako dobre i zaraz spieszę wyjaśnić dlaczego nie bardzo lub wybitnie.

Dlatego, że jakoś tak polsko w tej Afryce. Szłam do MEG MU z nastawieniem, że może być zbyt oryginalnie i egzotycznie i moje podniebienie nie będzie w stanie tej egzotyki udźwignąć. Tym czasem ono poradziło sobie świetnie i prosiło o więcej. Namiastką tego, czego oczekiwałam było wino z palmy, ale to napój z butelki, a nie dzieło kucharza. Wrócę do MEG MU, ale apeluję do właścicieli – Łodzianie gotowi są na kulinarne eksperymenty – pokażcie nam Afrykę, jakiej nie znamy!